Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chione. Pokaż wszystkie posty

Od Chione cd Hegemona Heihgena

Cóż za ironia. Chione chyba miała niesamowity talent do spotykania wilków, za którymi nie przepadała.
Siła odrzutu po powaleniu jelenia ostrym kolcem lodu zaprowadziła go wprost na odpoczywającego pod lipą skrzydlatego wilka.
- Sorka - zaśmiała się nerwowo, widząc wściekłą minę wilka - T y m razem naprawdę nie zrobiłam tego specjalnie.
Szary wilk prychnął.
Powinna wkrótce odwiedzić Ragnaroka. W końcu nie widziała go w lasach od jakiegoś czasu. Może coś mu się stało? Nie, niemożliwe, jak mogło się stać coś złego wilkowi który zamienia się w smoka na zawołanie?
Ciekawe. Od kiedy to aż tak zabiegała o otrzymanie z kimś relacji?
- Głuchaś? - warknął szary basior. Chione podniosła wzrok.
- Hm?
- Mówiłem, czy mogłabyś łasakawie sprawdzić, czy cie nie ma na drugim końcu lasu?
Chione nie słuchała. Jej wzrok zatrzymał się na dopiero co upolowanym przez nią jeleniu. Widziała, jak basior powoli kładł łapy na jej obiedzie.
Nie mogła uwierzyć, jak on tak śmiał. Zdołała jedynie wykrztusić:
- M-mój jeleń...
- To za zakłócanie mojego spokoju - Skrzydlaty wilk spojrzał na nią groźnie, a jednocześnie z swego rodzaju wyższością, z jaką dorośli czasami patrzą na dojrzewające szczeniaki.
- Ale należy do mnie - Chione wyprostowała się. Wilk może i wyglądał na dużo starszego i silniejszego, ale nie mogła pozwolić, by jej obawy stały się widoczne gołym okiem. Tak jak nie mogła sobie pozwolić na odebranie sobie obiadu, a już szczególnie nie w taką pogodę. Wyszczerzyła zęby.
Wiedziała, że skakanie do gardła członkowi tej samej watahy jest raczej nieopłacalne... jednak w tym konkretnie momencie jakoś o tym zapomniała.

*Hegemon?*

Od Chione cd Hegemona Heihgena

- Co ty do diaska wyprawiasz?! - krzyknęła Chione, zrzucając z siebie skrzydlatego basiora. Miała nadzieję w ten upał tylko coś upolować i zaraz wrócić do jaskini, a wyszło jak zawsze.
- Kretyn - warknęła, ale zaraz dodała pogardliwie - Pierwszy raz widzę, żeby wilk trzymał sztamę z zaicami.
Wilk spojrzał na nią spode łba.
- Nazywaj to jak chcesz. Możesz już się ulotnić, czy może mam ci w tym pomóc?
Brzmiał jak rozgoryczony, bardzo zmęczony życiem osobnik.
Chione przewróciła oczami i zaczęła się dyskretnie cofać, uderzając przypadkiem zadem w drzewo. Westchnęła, odwróciła się na pięcie i pobiegła. Pewnie, mogłaby zostać i przedłużać tą prowadzącą donikąd rozmowę, jednak o tej pogodzie wolałaby spędzać na zewnątrz jak mniej czasu. Nie, wcale przecież nie wystraszyła się pięć razy wyższego od niej wilka. Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
Chione zwolniła do marszu, cała zlana potem. Chciała się ochłodzić przed dalszym polowaniem, ale za nic nie mogła znaleźć choćby tego strumyka, gdzie o mało co nie uwięziła języka pewnego wilka w lodzie. Jak mu tam było... Ragnarok? Tak, chyba tak. Ciekawe, jak się miewa, w końcu Chione już od dłuższego czasu go nie widziała ani nie miała od niego żadnych wiadomości?
Może po prostu nie czuje się za dobrze?
Chione wsadziła przegrzaną głowę w najbliższą kałużę. Gdy ją podniosła i otrzepała z wody, zobaczyła wilka, na którego miała nieszczęście natknąć się wcześniej. Teraz jego duże, ciemnoszare skrzydła były złożone.
- Na co się tak gapisz? - zapytała wadera, widząc jego zmieszany wyraz pyska.

*Hegemon?*

Od Chione cd Ragnaroka

- Chione - mruknęła mniej chłodno niż ostatnim razem, gdy otwierała pysk, wyciągając do nowo poznanego łapę, którą basior podniósł do wysokości pyska i musnął szybko wargami, ale nie potrafił zachować przy tym neutralnej twarzy - Miło Cię poznać.
- Miło nie mieć języka przymrożonego do podłoża - dodał Ragnarok.
- Yhm. Tak czy siak dziękuję za pomoc.. no wiesz, z tym pniem.
Spojrzała na niego jeszcze raz. Wydawał się być od niej starszy, dużo wyższy i być bardziej doświadczony przez życie, ponieważ miał na pysku wiele blizn. Ale jedno było pewne: lepiej nie zachodzić za skórę komuś, kto w jednej chwili może się zamienić w smoka. Chione była bardzo ciekawa, co czerwonooki jeszcze potrafi, ale wolała sama nie wymuszać na nim ich demonstracji.
Wadera wstała i przeszła się po jaskini. Była raczej mała jak na mieszkanie dla dwóch wilków.. znaczy teoretycznie. Nie miało żadnych mebli, jedynie jakiś okrągły, płócienny dywan pod ścianą, czy raczej bardziej pasuje określenie dywanik. Złapała zębami za brzeg i zaczęła go ciągnąć do tyłu.
- Tylko żeby znowu nic na Ciebie nie spadło! - zawołał przez ramię Ragnarok, który siedział i oglądał deszcz. Wadera przewróciła oczami.
- Co niby miałoby na mnie spaść?
- Nie wiem, ale to miejsce za bardzo pachnie mi magią.
- No nie gadaj, lepiej chodź coś zobaczyć.
Chione powróciła na tam, skąd zabrała dywanik, a basior niechętnie podążył za nią, jakby to coś miało być niewarte jego czasu. W podłodze przy ścianie znajdowała się drewniana klapa, która wyglądała na bardzo ciężką i starą.
- Pomożesz mi podnieść?

*Ragnarok?*
^