Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freya. Pokaż wszystkie posty

Od Freyi do Cerbera De La Costy

Freya przymykała oczy chroniąc je od nadmiaru promieni słonecznych. Przyglądała się skaczącym z kamienia na kamień żabom. Rechotały spod liści pływających po tafli i czuwały nad bezpieczeństwem kijanek. Wadera położyła łeb na łapach i głośno westchnęła. Słońce prażyło jej futro, a lekki wiatr je studził. Nieustający rechot powoli usypiał zmęczoną waderę. Domknęła powieki i już wkraczała w objęcia Morfeusza, gdy usłyszała krzyk. Zdawał się dochodzić z dębowego lasu. Podniosła się, rozciągnęła skrzydła i uniosła się w powietrze. Tuż przed lasem zmieniła się w nietoperza, by sprawniej manewrować między gęstymi pniami drzew. Leciała szybko, używając echolokacji. Wleciała do ciemnej groty. Była pełna omszałych głazów, spomiędzy których wyrastały młode rośliny. Zwolniła lot i nic nie widząc polegała jedynie na jej nietoperzych umiejętnościach. Omijała stalaktyty i stalagnaty podążając za cichymi krokami. Gdy była wystarczająco blisko źródła dźwięku przemieniła się w wilka.
-Czy ktoś tu jest?- zapytała niepewnie z nutką strachu.
-A kto pyta?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.- waderka położyła uszy po sobie okazując niepewność. Głos mruknął niezadowalająco, lecz po chwili znów się odezwał.
-Cerber. Cerber De La Coste.- słychać było lekkie westchnięcie po wypowiedzianych słowach.
-To ja Freya.- odpowiedziała już trochę pewniej.- Jeśli mogę spytać, to co robisz w tej jaskini? Słyszałam krzyk. Wiesz do kogo należał?

*Cerbi? Teraz się tłumacz B)*

Dorasta

Freya dorasta! Oczekujemy tylko na jej nowy formularz!

Od Freyi cd. Kilima Cha Kifo KONIEC

Basiorek wziął do pyska księgę i razem wybiegli z biblioteki.
-Nikt nas nie może zobaczyć. Chodź, znalazłam pewne miejsce, zanim Cię spotkałam.- powiedziała podczas biegu. Kifo jedynie skinął głową. Freya pobiegła przodem, prowadząc wilczka do ciemnego lasu. Biegi między grubymi dębami. Nagle waderka zatrzymała się przed omszałymi skałami.
-To tutaj.- uśmiechnęła się.- Musimy jedynie wejść na górę. Podsadzę Cię, a ja tam polecę.
Kifo dalej trzymał obszerną książkę w pysku. Wspiął się z pomocą Freyi na skały i razem weszli do szczeliny. Chwilę przeciskali się przez wąski korytarz, aż doszli do niewielkiej groty. Młody basior położył księgę na ziemi przed nimi. Usiedli przed nią i podnieśli przednie łapki udając czarujących magików.
-Sesamae apertum, quod aliquid fit ad te, et in sempiternum non pereunt, necesse sit maleficus!- zaczęli cicho, a im dalej tym głośniej mówili, aż skończyli krzykiem. Przed nimi pojawiło się jaskrawe światło. Stawało się coraz mocniejsze, gdy nagle blask ich oślepił, a przed nimi pojawił się błękitno-czarny portal.
-Udało się!- podskoczyli z radości.
-Cieszysz się?- zapytała Freya.
-Z czego?- zdziwił się.
-Że spotkasz mamę.
Kifo zawiesił wzrok na poświacie portalu. Waderka spojrzała na niego zmartwiona. Może myślał o swojej przeszłości? O rozstaniu i ponownym spotkaniu z matką? Albo o swoim imieniu? Freya nie chciała Go bardziej martwić.
-Idziemy?- szturchnęła Go biodrem.
-Tak.- basiorek wydawał się wymusić uśmiech. Weszli razem do portalu. Wilczyca spojrzała jeszcze raz na Kifo. Wydawał się bardzo ospały i ledwo stał na nogach. Podeszła do niego, próbując mu pomóc, lecz ją też ogarnęło zmęczenie. Zemdleli. Niestety się nie udało a oni wylądowali na drugim końcu watahy.

*KONIEC*
^