*Vicus Carbo?*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zaq. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zaq. Pokaż wszystkie posty
Od Zaqa cd. Vicus Carbo
Wadera patrzyła na Zaqa z przymrużonymi oczami. Palący wzrok wadery tak strasznie wkurwiał Zaqa lecz postanowił czekać na jego zbawienie. I nie, wcale nie chodziło mu o śmierć wadery. Chociaż czasem myślał że to by się przydało, mimo wszystko czekał na Nocte Lux. Jako uzdrowicielka Nocte powinna móc udzielić pomocy krwawiącej waderze. Gdy uzdrowicielka przybyła do jaskini Zaquela nic nie mówiąc zaczęła leczyć Vicus. Gdy tylko Zaq postanowił spojrzeć na wadery uzdrowicielka warczała głośno, najwyraźniej zdawała sobie sprawę z tego co stało się Vicus. Basior wtedy tylko kichał z pogardą bo w sumie... powinny się cieszyć że nie zabił ich tak jak innych. Chociaż od czasu w którym mówią na niego matkojebca ogarną się trochę. Nie zabija na prawo i lewo tyko gdy musi lub całkowicie straci nad sobą kontrole. Jednak ta wadera sama go zaatakowała, powinna leżeć martwa... Czemu żyje? Nawet Zaq tego nie wie. Po prostu leżał z łapa założoną na łapę patrząc dumnie na ścianę pochłonięty myślami na tyle by nie słyszeć jak wadera odchodzi a biała leży niedaleko i uporczywie powtarzając słowa do basiora skierowane.
Od Zaqa cd Vicus Carbo
- Teraz przegięłaś mała! - Zaq warkną agresywnie w stronę wadery której kły kłapnęły przed jego nosem chwile wcześniej. Cofną się szybko przychylił do ziemi i skoczył na waderę. Chciała złapać go za ogon. Skucha. Odwrócił si do niej i mocno zacisną zęby na jej karku, zaskomlała głośno i zaczęła się wyrywać. W pewnym momencie Zaq poczuł nawet jak strużka krwi spływa po jego nosie. Wadera szarpała się mocniej a wraz z szarpaniną skowyt narastał. po jakimś krótkim czasie wadera padła nieprzytomna a Zaq beznamiętnie popatrzał na zakrwawione ciało ale jeszcze nie zwłoki upierdliwej wadery. Szturchną ją łapą. Nie reagowała. Wtem do Zaqa wróciły wspomnienia.
-Zaq! Co ty robisz?! - krzyczała przerażona wadera, w popłochu czołgała si w tył włócząc poszarpaną zakrwawioną łapę. Zaq zbliżał si do niej powoli i spokojnie nie okazując jej uczuć. Nie okazując nawet chwili zawahania by ta bała si mocniej. Chociaż... nie robi tego specjalnie. Ta zimna postawa wobec swoich ofiar wpajana była mu od lat. To tylko chore przyzwyczajenie. ZERO LITOŚCI. Gdy tylko dotarł do wadery cały spokój si ulotnił rzucił si na nią i w potworny sposób zakończył jej życie ściskając jej krtań coraz mocniej a pazurami błądząc po ciele. Na odchodne rzucił w stronę zwłok trzy słowa "Kocham cie mamo".
Gdy tylko otrząsną się z tego wspomnienia rozejrzał się i spojrzał pogardliwie na waderę. Zarzucił ją sobie na plecy po czym zaczął zmierzać w kierunku swojej jaskini.
~~kilka lat wcześniej~~
-Zaq! Co ty robisz?! - krzyczała przerażona wadera, w popłochu czołgała si w tył włócząc poszarpaną zakrwawioną łapę. Zaq zbliżał si do niej powoli i spokojnie nie okazując jej uczuć. Nie okazując nawet chwili zawahania by ta bała si mocniej. Chociaż... nie robi tego specjalnie. Ta zimna postawa wobec swoich ofiar wpajana była mu od lat. To tylko chore przyzwyczajenie. ZERO LITOŚCI. Gdy tylko dotarł do wadery cały spokój si ulotnił rzucił si na nią i w potworny sposób zakończył jej życie ściskając jej krtań coraz mocniej a pazurami błądząc po ciele. Na odchodne rzucił w stronę zwłok trzy słowa "Kocham cie mamo".
~~Koniec~~
Gdy tylko otrząsną się z tego wspomnienia rozejrzał się i spojrzał pogardliwie na waderę. Zarzucił ją sobie na plecy po czym zaczął zmierzać w kierunku swojej jaskini.
*Vicus? Nie zabiłam cie :D!*
Od Zaqa cd. Vicus Carbo
Patrzyłem na mokrą waderę, szczerząc się. Wyglądała komicznie.
Wyciągnąłem do niej łapę, by pomóc jej wstać. Chwilę staliśmy w ciszy,
więc postanowiłem, że coś w końcu powiem.
- Cześć, nazywam się Zaquel, ale możesz mi mówić Zaq piękna dziewojo. - powiedziałem, hamując rozbawienie moją poetycką mową.
- Vicus Carbo. - rzuciła z lekka agresywne. Prychnąłem, zaraz jeszcze mnie pogryzie. Wadera spojrzała na mnie leniwie i ziewnęła. Obróciłem się i niby "przypadkowo" dostała moim zadkiem w pysk. No walnąłbym ją ogonem... Ehh, gdybym tylko go miał... Wyszczerzyłem się podle i dumnym krokiem podążyłem w stronę lasu, pozostawiając mokrą waderę samą sobie, lecz nagle piekący ból na zadku. Odkręciłem pysk ze straszliwym grymasem zdenerwowania. Wadera zastrzygła uszami i szybko cofnęła się, gdy moja łapa z wyciągniętymi pazurami przeleciała przy jej pysku. Powarkiwałem głośno, dając jej znak, że dokonała złego wyboru, atakując mnie. Patrzyłem groźnie co jakiś czas głośniej, warcząc. Wadera staław jednym miejscu cofając się przed moimi ruchami czyli częstymi wyskokami. Oczywiście chciałem jej tylko uświadomić, że ze mną się nie zadziera. Wadera cofnęła się aż bo brzeg rzeki. Ostatni raz warknąłem głośno a wadera, cofnęła się jeszcze bardziej. Na jej nieszczęście wpadła do rzeki.
- Cześć, nazywam się Zaquel, ale możesz mi mówić Zaq piękna dziewojo. - powiedziałem, hamując rozbawienie moją poetycką mową.
- Vicus Carbo. - rzuciła z lekka agresywne. Prychnąłem, zaraz jeszcze mnie pogryzie. Wadera spojrzała na mnie leniwie i ziewnęła. Obróciłem się i niby "przypadkowo" dostała moim zadkiem w pysk. No walnąłbym ją ogonem... Ehh, gdybym tylko go miał... Wyszczerzyłem się podle i dumnym krokiem podążyłem w stronę lasu, pozostawiając mokrą waderę samą sobie, lecz nagle piekący ból na zadku. Odkręciłem pysk ze straszliwym grymasem zdenerwowania. Wadera zastrzygła uszami i szybko cofnęła się, gdy moja łapa z wyciągniętymi pazurami przeleciała przy jej pysku. Powarkiwałem głośno, dając jej znak, że dokonała złego wyboru, atakując mnie. Patrzyłem groźnie co jakiś czas głośniej, warcząc. Wadera staław jednym miejscu cofając się przed moimi ruchami czyli częstymi wyskokami. Oczywiście chciałem jej tylko uświadomić, że ze mną się nie zadziera. Wadera cofnęła się aż bo brzeg rzeki. Ostatni raz warknąłem głośno a wadera, cofnęła się jeszcze bardziej. Na jej nieszczęście wpadła do rzeki.
*Vicus? jak się pływa?*
Zaq
Imię : Zaquel, jednak to tylko pełne imię a każdy mówi na niego Zaq
Pseudonim : Zaq to pseudonim a raczej skrót imienia
Wiek : 8 lat
Płeć : Basior
Orientacja : Heteroseksualny
Charakter : Z powierzchni zimny na dodatek bad boy. Tego nauczono go za szczeniaka. Jednak nie otworzył się przed nikim a jego druga strona jest znana tylko mnie, osobie która postanowiła wam go opisać. W środku jest czuły, pomocny, wyrozumiały i przede wszystkim umie kochać. Jednak postawa jaką ukazuje jest następująca, poddenerwowany, wredny, agresywny, niecierpliwy i rządny krwi basior. Cierpi przez samotność ale inaczej nie umie. Tak został wychowany. Ktoś musi nauczyć go żyć od nowa.
Wygląd : Nie ma uszu i ma skrócony ogon. Przez to słabiej słyszy ale przydaje się to w walce. Ma dwukolorowe oczy - niebiesko pomarańczowe. Sierść ma białą z siwo szarym nalotem w cętki. Ma ostre pazury którymi z łatwością rozrywa mięso.
Stanowisko : Zwiadowca
Rasa : Wilk Lodu
Moce : Nigdy żadnej nie używa i pewnie nie użyje. Najzwyczajniej w świecie nie umie, nit go tego nie uczył.
Partnerka : Nic mi o tym nie wiadomo
Szczeniaki : Jeżeli jego partnerka by chciała... w końcu to nie on będzie w ciąży.
Rodzina: Przez te wszystkie lata zdążył zapomnieć.
Historia : Gdy Zaq był małym szczeniakiem do jego rodzinnej jaskini przybyły dwa wilki. Wyglądem przypominały Zaqa jakiego znamy dzisiaj. Bez uszu i krótkie ogony. Zaprali go do wojska gdzie nabył wszystkie umiejętności walki i swój charakter. Zdobył tam też liczne blizny oraz wygląd przypominający tysiące innych wilków bez uszu i ogonów. W walce inni nie mogli ciągać go za te części ciała bo ich nie miał. Po kilku latach uciekł, kolejne 2 lata błąkał się by w wieku 7 lat odnaleźć miejsce w Watasze Zewu Księżyca.
Właściciel : WilkZLasu(H/D) kuro_salem@wp.pl
Inne Zdjęcia : <KLIK> <KLIK> <KLIK> <KLIK>
Pseudonim : Zaq to pseudonim a raczej skrót imienia
Wiek : 8 lat
Płeć : Basior
Orientacja : Heteroseksualny
Charakter : Z powierzchni zimny na dodatek bad boy. Tego nauczono go za szczeniaka. Jednak nie otworzył się przed nikim a jego druga strona jest znana tylko mnie, osobie która postanowiła wam go opisać. W środku jest czuły, pomocny, wyrozumiały i przede wszystkim umie kochać. Jednak postawa jaką ukazuje jest następująca, poddenerwowany, wredny, agresywny, niecierpliwy i rządny krwi basior. Cierpi przez samotność ale inaczej nie umie. Tak został wychowany. Ktoś musi nauczyć go żyć od nowa.
Wygląd : Nie ma uszu i ma skrócony ogon. Przez to słabiej słyszy ale przydaje się to w walce. Ma dwukolorowe oczy - niebiesko pomarańczowe. Sierść ma białą z siwo szarym nalotem w cętki. Ma ostre pazury którymi z łatwością rozrywa mięso.
Stanowisko : Zwiadowca
Rasa : Wilk Lodu
Moce : Nigdy żadnej nie używa i pewnie nie użyje. Najzwyczajniej w świecie nie umie, nit go tego nie uczył.
Partnerka : Nic mi o tym nie wiadomo
Szczeniaki : Jeżeli jego partnerka by chciała... w końcu to nie on będzie w ciąży.
Rodzina: Przez te wszystkie lata zdążył zapomnieć.
Historia : Gdy Zaq był małym szczeniakiem do jego rodzinnej jaskini przybyły dwa wilki. Wyglądem przypominały Zaqa jakiego znamy dzisiaj. Bez uszu i krótkie ogony. Zaprali go do wojska gdzie nabył wszystkie umiejętności walki i swój charakter. Zdobył tam też liczne blizny oraz wygląd przypominający tysiące innych wilków bez uszu i ogonów. W walce inni nie mogli ciągać go za te części ciała bo ich nie miał. Po kilku latach uciekł, kolejne 2 lata błąkał się by w wieku 7 lat odnaleźć miejsce w Watasze Zewu Księżyca.
Właściciel : WilkZLasu(H/D) kuro_salem@wp.pl
Inne Zdjęcia : <KLIK> <KLIK> <KLIK> <KLIK>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
© Agata dla WioskaSzablonów
