Event - Moderator

Witam

Z racji tego że mamy tylko 2 moderatorów poszukujemy trzeciego.

Wymagania :
- znajomość opcji na Blogerze
- posiadanie wilka za WZK
- czas


Event trwa od 07.08.2018 do 20.08.2018 roku

Konkurs polega na wymyśleniu przedmiotów do sklepiku. Osoba która wykaże się największą kreatywnością i wyśle najwięcej pomysłów na przedmioty do sklepiku wygra. Oczywiście osoby niezainteresowane stanowiskiem lub już je zajmujące także mogą wziąć udział. Za każdy przedmiot wilki dostają po 50C. Zachęcam do zabawy i serdecznie pozdrawiam.
 ~ Bastruk

Nocte Lux

Imię : Nocte Lux
Pseudonim : Nocte
Wiek : 4 lata
Płeć : Wadera
Orientacja : Heteroseksualna
Charakter : Nocte to bardzo cicha i skryta wadera. Nie lubi o sobie nic mówić. Jest samotniczką. Nie boi się wielu rzeczy. Obojętnie patrzy na wilki, które chcą jej pokazać, że są groźne. Na jej pysku, mało kiedy zawitał uśmiech. Z jej oczu nie da się nic wyczytać. Mniej odczuwa emocje niż inni. Nie łatwo jej się zakochać, zesłościć, smucić, przestraszyć... Nie potrafi tak się cieszyć jak inne wilki. Może się na chwilę uśmiechnąć i tyle. Plusem w tym jest to, że gdy komuś coś się stanie, nie panikuję jak inne wilki, tylko zachowuję zimną krew i robi to co trzeba. Gdy już ją zainteresujesz, będzie Cię obserwować z ukrycia. Nigdy nie ucieka od problemów, jak coś źle zrobiła, stara się to poprawić. Nocte jest bardzo pracowita, stara się nic nie przekładać na później. Zna się świetnie na leczeniu.
Wygląd :  Dosyć wysoka, chuda wadera. Futro jej jest czarne, gdzie tylko na karku i ogonie jest dłuższe. Na uchu, ma dużą białą kropkę. Do jej ogona są przyczepiona trzy pióra: dwa niebieskie i jedno zielona. Jej oczy są niebieskie i przepełnione magią. Pięknie się świecą w ciemności.
Stanowisko : Uzdrowiciel
Rasa : Wilk Nocy
Moce :
- Widzi w ciemności
- Nocte potrafi leczyć dotykiem
- Może zamienić się w cień
- Władza nad nocą, jeżeli chcę, wokół niej może zapanować mrok, lub zamienić dzień w noc
- W nocy jej moce są potężniejsze
- Przywoływanie błękitnych płomyków, które robią co zachce
- Dzięki księdze, z niebieskim kamieniem na środku, może używać zaklęć w bardzo dziwnym języku, od którego pochodzi jej imię
- Posiada moc po matce. Nocte może oddychać pod wodą
Partner : Brak
Szczeniaki :  Brak
Rodzina :
Mama Fluctus
Ojciec Noctis
Siostra: Vodka
Bracia: Tenebris, Profundis, Tempestas
Dalszej rodziny nie zna
Historia :  Urodzona przez Fluctus. Najmłodsza z miotu. Była to nasza Nocte. Jej rodzina nie należała do żadnej watahy, bo sami czuli się bezpieczniejsi. Ojciec Nocte, opowiadał jej, że ktoś z dawnej watahy jej dziadka, zabił prawie wszystkich. Okazał się zdrajcą. To właśnie po tym, w ich rodzinie był zakaz dołączania do jakiejkolwiek watahy. Jednak nasza młoda waderka, czuła się bardzo samotna, więc opuściła rodzinę. Szybko natrafiła na grupę wilków, która ją przyjęła. Oczywiście, każdy wydawał się miły, jednak po jakimś czasie, zabrano ją do labolatorium. Nikt nie wie co jej dokładnie zrobili, ale gdy wyszła, o wiele mniej odczuwała emocje. Po jakimś czasie, watahę, zaatakowały obce jej istoty. Uciekając, natknęła się na dziwną grotę, od której strasznie biło magią. Zainteresowana tym Nocte, weszła do niej i to właśnie tam znalazła tą księgę. Księgą była koloru jej futra, a na środku okładki, był przyczepiony duży, magiczny, niebieski kamień, koloru jej oczu. Pod nim były napisane słowa Nocte Magicae. Zabrała ją i podczas podróży, zaczęła uczyć się każdego tam zaklęcia. Zobaczyła też tam notatnik. Próbowała przetłumaczyć słowa, ale zostały one zaczarowane, że nie da się tego zrobić. W końcu trafiła tutaj i postanowiła zostać.
Właściciel :  Selene.Miller@interia.pl

Wyrzucenie

Niestety dzisiaj musimy pożegnać Xanaxa.
Powód : Nie pisanie opowiadań, brak kontaktu z właścicielką.

Xanax
 

Od Vicus Carbo cd. Zaq

Vi nawet nie wiedziała, kiedy to wszystko się stało. Kilka krótkich warknięć, ból na karku i już leżała z zakrwawioną szyją. Dalej urwał jej się film.
Miała przebłyski pamięci - był to obraz, w którym bezwładnie leżała na grzbiecie basiora, a piorunujący ból dalej jej towarzyszył. Co jednak tylko się przebudziła, znów mdlała. To było dziwne uczucie.
Na dobre obudziła się już w obcej jaskini. Przed jej oczami widniała postać niewzruszonego basiora. Vi, skoro tylko powiązała fakty, zaczęła groźnie warczeć, dalej leżąc z rozdartym karkiem. Zaq tylko niewyraźnie zaśmiał się pod nosem.
Oczy wadery zaczęły się przymykać, choć jej warkot nie ustępował. Miała ciężki oddech, jak gdyby zaraz znów miała odlecieć. Ale nie tym razem. Przez zaciśnięte z bólu zęby zapytała:
- Nie mogłeś mnie po prostu zabić? - jej głos się łamał, słowa co chwile przerywane były charakterystycznym syczeniem z bólu. Basior z zimną krwią patrzał na bezwładnie leżącą waderę. Wciąż milczał.
- Odpowiedz! - warknęła donośnie wadera, lecz już po chwili zwinęła się z bólu. Chciała tylko jednej, głupiej odpowiedzi. Z przymrużonymi oczami wyczekiwanie patrzała na Zaqa.
                                              
                                                                       *Zaq?*

Sojusz!

Od dnia dzisiejszego WZK jest w sojuszu ze Sforą Leśnej Doliny!

Od Ritnin cd. Metta

Wadera zmarszczyła brwi, uprzednio przenosząc wzrok z basiora na martwego ptaka, kto normalny pyta o takie rzeczy? No tak, ale też i kto normalny zabija zwierzęta na zbicie stresu.
- Jeżeli satysfakcjonują Cię ochłapy, to możesz to sobie wziąć. - Odparła rozluźniając rysy pyska, jej wzrok ponownie przeniósł się na basiora, był nieco kpiący, prowokujący wręcz. Słowa jednak na kpinę nie wskazywały, bardziej na niewinną złośliwość, którą głupi osobnik potraktowałby jako żart. Śmiech jednak nie nastąpił, atmosfera nieco zgęstniała, a słowa Ritnin na chwilę obecną były tymi ostatnimi. Wadera uspokoiła się nieco, dostrzegała niepewność basiora, mogła się domyślać, że z jego strony raczej do agresywnych zachowań nie dojdzie. Metta chrząknął, pozbawiając miejsca bytu ciszy, tym samym też ignorując zaczepkę.
- Lepiej już chodźmy. - Powiedział półtonem, na co Ritnin tylko skinęła łbem, w tym momencie obaj uważali to za najlepszy pomysł. W przeciągu paru chwil wilki znalazły się w biegu. Dwie sylwetki wpadające kolorystyką w tło ciemnego lasu z perspektywy obserwującego mogły wydawać się nieco mroczne, czy też nawet straszne. Ritnin niesłusznie potraktowała słowo ,,chodźmy'' jako przenośnię. Tak złośliwie mówiąc, bieg ten był dla niej bardziej męczący niż dystansowy maraton. Co ją tak męczyło? A mianowicie to, że nie znała drogi i musiała przystosować swoje tempo do Metta, którego to do najszybszych nie należało. Pysk Ritnin zdradzał lekkie niezadowolenie, jednak basiorowi niedane było to dostrzec, ponieważ biegła ona tuż za nim. Wadera uwielbiała towarzyszący przy biegu świst w uszach, wiatr niechlujnie psujący ułożenie futra i tę świadomość, że jej ciało poddawane jest jakiemukolwiek wysiłkowi... Dlatego też jej emocje przejęło niezadowolenie, które pojawiło się wraz z momentem, w którym Metta zaczął zwalniać. Prawdopodobnie byli już na miejscu, a może chodzi o coś innego?
*Metta?*

Od Metty cd Ritnin

Nocą wilki zwykle spały. Metta nie miał pojęcia, czemu tak właśnie jest, ale nie przeszkadzało mu to, a nawet wręcz przeciwnie: pomagało. Dzięki temu mógł sobie spokojnie polować nocą, będąc pewnym, że nikogo nie spotka. Wiele gryzoni wychodziło z norek dopiero nocą. Cisza, zazwyczaj jedynie słychać było wiatr lub świerszcze. Tak, zazwyczaj.
Tej nocy na przykład natknął się na polowaniu na jeszcze jednego wilka oraz intensywny zapach nie wilczej krwi, co zdarzało się już naprawdę rzadko.
Ciemna sylwetka zauważyła jego obecność, gdy próbował się wocofyfać i odbiec. Mial nadzieję, że ów osobnik nie znajdzie w nim potencjalnego zagrożenia.
- Dzień dobry - powitał wilka, starając się sprawiać wrażenie, jakoby w ogóle nie miał w planach ulotnienia się.
- Dzień dobry - odpowiedziała  z nutką niechęci w głosie czarna wadera o szmaragdowych oczach, która właśnie stała gotowa na atak, oblizując wargi z krwi - Coś ty za jeden?
Metta zauważył rozszarpanwgo kruka leżącego przed nieznajomą. Niech to, na pewno był to piękny kruk.
Zaraz jednak wrócił wzrokiem na czarną waderę, która wpatrywała się w niego z wyczekiwaniem. Okej, może partner do dyskusji z niego żaden, ale może chociaż spróbuje nawiązać jakąś rozmowę.
- Jestem Metta - zaczął, jednocześnie udzielając jej odpowiedzi na zadane niedawno pytanie - A ty?
- Ritnin.
Podeszła powoli bliżej basiora, wyciągając łapę, którą ten nieśmiało uścisnął.
- Przeszkodziłem w czymś?
- Ależ skąd - zaprzeczyła Ritnin, ale po chwili zastanowienia dodała - Znasz może jakieś dobre miejsca na polowanie?
Metta podniósł wyżej nos, próbując przypomnieś sobie, gdzie to ostatnio upolował sporych rozmiarów zająca.
- Jest takie jedno miejsce... nie wiem czy najlepsze, ale jest tam dużo zająców.
- Możesz pokazać? - poprosiła czarna wadera. Nie brzmiało to zbyt przyjaźnie jak na prośbę, ale chyba faktycznie prosiła.
Wtedy Metta przypomniał sobie o rozszarpanym kruku.
- Czekaj... mogę tylko o coś zapytać?
- Yhm.
- Zamierzasz w ogóle zjeść tego kruka?

*Ritnin*
^