Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kilima Cha Kifo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kilima Cha Kifo. Pokaż wszystkie posty

Dorasta

Z małym opuźnieniem ale uznajmy że się załapał :P

Powraca!

Kilima Cha Klifo powraca!

Kayxer

Odchodzą

Dzisiaj odchodzą wilki 2 osób. Jeżeli właścicielki będą chciały nimi powrócić niech zgłoszą to do Bastruka by założyła na nie rezerwacje. Obecnie trafiają do adopcji.
POWÓD : Decyzja właścicielek



Od Kilima Cha Kifo cd. Freyi

- Mam!- krzyknęła uradowana.
- Co?- podszedłem do niej, by zobaczyć co znalazła.
Było tam, to słowo. Spojrzałem na tłumaczenie, czego szybko pożałowałem. Szepnąłem:
- Śmierć... Freyo, widziałaś gdzieś jeszcze słowo Kilima?
- Tak.- po tych słowach, przewróciła kilka stron i pokazała mi dwie linijki- Kilima to wzgórze, a jeżeli to połączymy, wyjdzie Wzgórze Śmierci.
- Czemu matka dała mi takie imię?- byłem załamany.
- A może to nie ona Ci je nadała?- podsunęła Freya.
- Właściwie.... Jest to możliwe. Nie pamiętam dnia, w którym się urodziłem, a mama nie chciała mi nigdy o tym powiedzieć.
- Powinniśmy się zapytać Twojej matki o to.
- Raczej to nie możliwe...- spuściłem łeb.
- Coś się z nią stało?- znowu to pytanie.
- To raczej ze mną coś się stało.
- Co?
- Kilka dni temu, na pustyni otworzył się portal, wszedłem do niego, ale w połowie nie z własnej woli. Od tego czasu jej nie zobaczyłem...
- Przykro mi.
- Chyba że... Możemy spróbować otworzyć portal!
- Jak?- spojrzała na mnie zdziwiona.
- Musi tu być jakaś książka, która nam pomoże go otworzyć.- zacząłem się rozglądać.
~*~
Miałem już książkę. Położyłem ją i razem z Freyą, zacząłem szukać jakiegoś czaru. Nagle krzyknęliśmy naraz:
- Mam!- spojrzeliśmy na siebie zadowoleni.
Wziąłem księgę i wyszedłem z biblioteki. Gdy się oddaliliśmy, położyłem ją i powiedziałem do Freyi:
- Spróbujmy naraz powiedzieć to zaklęcie.- wadera pokiwała głową.

*Freya?* 

Od Kilima Cha Kifo cd. Freyi

-Okej, ale jak będziesz zmęczona, to zrobię oazę.
Waderka pokiwała głową, więc wstaliśmy i poszliśmy. Oaza od razu zniknęła. Zacząłem Freye oprowadzać po lesie, opowiadałem jej różne rzeczy z nim związane, a ona słuchała z zaciekawieniem. Gdy zbliżaliśmy się do końca, zapytała:
- Kifo, nie przeszkadza Ci ten gorąc, prawda?
- No... tak.
- Jak? Masz jakąś moc związaną z tym?
- Nie, po prostu mieszkałem na pustyni.- te słowa mi przypomniały o matce.
Freya widząc mój smutek, zadała kolejne pytanie:
- Wszystko okej?
- Tak.- uśmiechnąłem się, by wadera dalej nie zadawała pytań i myślała, że naprawdę wszystko dobrze. Nie chciałem mówić o tym. Nie znałem jej jeszcze za bardzo.
Teraz przeszliśmy na łąkę, więc znów zacząłem opowiadać. Po chwili zobaczyłem, że Freya dyszy. Zatrzymałem się, a wokół nas wyrosły palmy, a my znaleźliśmy się w wodzie. Zacząłem pływać spokojnie, gdy nagle usłyszałem, jak ktoś mówi:
- Znów się spotykamy, mały.
Spojrzałem w tamtą stronę. Moim oczom ukazał się wcześniej spotkany basior. Zapytałem:
- Czego chcesz?
- Zemsty.- uśmiechnął się podle.
Wilk wskoczył do wody i popłynął w moją stronę. Popchnąłem waderę w stronę brzegu i sam tam popłynąłem. Jednak nie zdążyłam wyskoczyć z niej, bo coś mnie złapało i zaciągnęło pod wodę. Freya coś powiedziała, ale nie usłyszałem co. Machałem przednimi łapami, by się wydostać, a tylnymi kopałem pysk basiora. Kiedy traciłem powietrze, zebrałem całe siły i uderzyłem kolejny raz wilka w pysk. Puścił mnie. Wypłynąłem szybko na powierzchnie i popłynąłem w stronę brzegu. Gdy już wyszedłem, powiedziałem:
- Uciekajmy.
- Znajdzie nas.
- Nie, nie znajdzie...- odwróciłem się, moje oczy zmieniły kolor, a z moich ust wydobyły się trzy słowa:
- Waathirika wa kifo.- po tych słowach, na wodzie unosiło się nieruchome ciało.
Otrząsnąłem się, moje oczy miały znów normalny kolor. Jęknąłem, przerażony tym, co zrobiłem. Odwróciłem się do wadery, a ona niepewnie na mnie patrzyła. Gdy się zbliżyłem, ona się odsunęła. Dlaczego ja? Właściwie, co to było? Spojrzałem na ciało, było na nim coś napisane. Przeczytałem na głos:
- Kifo...- znów się odwróciłem do wadery- Freyo... Ja nie chciałem... Musisz mi pomóc dowiedzieć się, co to znaczy... To słowo. Nie przypadkiem zostało napisane na jego ciele.

*Freya?*

Od Kilima Cha Kifo do Freyi

Było dziś tak upalnie, że czułem się jak w domu. Jakoś bardzo mi nie przeszkadzał gorąc, przecież mieszkałem na pustyni, ale i tak postanowiłem zrobić oazę. Wokół mnie wyrosły palmy i inne rośliny, a na środku była chłodna woda. Od razu do niej wskoczyłem. Tak się czułem cudownie w niej. Odetchnąłem z ulgą i zacząłem robić w niej kółeczka. Do tego palmy dawały cień. Niestety nie mogłem tym się pocieszyć zbyt długo. Ktoś wskoczył do wody, a potem mnie wypchnął. Gdy wylądowałem na ziemi, jęknąłem cicho i spojrzałem na tego, kto to zrobił. Był on dosyć wysoki i dobrze zbudowany. Patrzył na mnie z drwiną, a potem sam zaczął pływać. Zdenerwowany powiedziałem:
- To moja oaza, więc nie masz prawa do niej wchodzić i wyrzucać mnie z wody.- wstałem.
- Co ty powiedziałeś smarkaczu?
- To, co słyszałeś, masz stąd natychmiast wyjść.
- Kim Ty jesteś, żeby mi rozkazywać?- zaśmiał się.
Teraz to mnie naprawdę wkurzył. Uśmiechnąłem się podle i mruknąłem:
- Radzę Ci teraz wyjść z wody.
Od razu po tych słowach, oaza zniknęła. Woda, w której wilk pływał, zamieniła się w ziemię i utknął. Widać było tylko jego głowę i przednie łapy. Zaśmiałem się i odszedłem, słyszałem, jak coś do mnie krzyczy, ale nie słuchałem go. Teraz będzie wiedział, że jak mówię, że ma wyjść, to ma to zrobić. Zrobiłem kolejną oazę, w innym miejscu. Znów wszedłem do wody i zamknąłem oczy, rozkoszując się chłodem. Było prawie cudownie, gdyby nie to, że znów ktoś musiał mi przeszkodzić. Wyczułem czyjąś obecność. Otworzyłem szybko oczy, by zobaczyć, czy to nie jest znów ten basior. Był to jednak ktoś inny. Ktoś, kogo nie znałem. Waderka moczyła łapy w wodzie, w której właśnie pływałem. Nie byłem zły, że to robi, ona chociaż nie wypycha wilki z wody, by sama popływać. Podpłynąłem bliżej by się jej przyjrzeć. Jej skrzydła od razu przykuły moją uwagę. Wyskoczyłem z wody i usiadłem obok niej. Zapytałem się:
-Jak masz na imię? Ja jestem Kilima Cha Kifo, ale możesz mi mówić Kifo.- uśmiechnąłem się do niej i czekałem na odpowiedź.

*Freya? Mam nadzieję, że się spodoba*

Od Kilima Cha Kifo - Quest #1

Postanowiłem odpocząć poza terenami watahy. Nie wiem czemu akurat poza, ale jakoś tak wyszło. Niestety był to zły wybór. Ciągle musiałem być czujny. Zmęczony tym nasłuchiwaniem czy ktoś idzie i wypatrywaniem najmniejszego ruchu, chciałem zawrócić, gdy nagle coś przykuło moją uwagę. Był to dosyć duży dom, który wyglądał na opuszczony. Zaciekawiony tym, poszedłem w jego stronę. Zmęczenie od razu minęło. Okrążyłem go raz, a potem wparowałem do niego. Podszedłem do dziwnego obrazu przedstawiającego jakiegoś wilka o biało czarnym futrze, ogonie z kości, dziwnym nosie i bladoniebieskich oczach. Plamy krwi na nim coraz bardziej mnie przerażały. Odsunąłem się i chciałem wybiec z tego domu, jednak nie mogłem. Drzwi były zamknięte. Próbowałem je otworzyć, gdy nagle usłyszałem przerażające dźwięki dochodzące z pokoju obok. Coraz bardziej przestraszony zacząłem rwać klamkę i walić w drzwi, by te się otworzyły. Jednak nic nie pomogło. Gorączkowo rozglądałem się za czymś, co może mi pomóc się wydostać. Nagle coś przykuło moją uwagę. Były to schody. Gdy okrążałem to miejsce, widziałem balkon. Pobiegłem w ich stronę, by potem wejść po nich. Trochę się od tego zmęczyłem, ale dałem radę. Słysząc kolejny raz przerażające odgłosy, pobiegłem w stronę jedynych drzwi, które się tutaj znajdowały. Z prędkością światła je otworzyłem. Krótki wrzask i huk zamykanych drzwi. To, co tam zobaczyłem, było najokropniejszą rzeczą na świecie. Był to ten sam wilk, który był na obrazie, a za nim głowy, jelita, serca, nerki... Zachciało mi się wymiotować, nagle poczułem okropny zapach. Zatkałem nos, a z mojego pyska wyszło jedno słowo:
-Ohyda.
Znów ruszyłem biegiem na dół. Gdy byłem na ostatnim stopniu, zobaczyłem, że drzwi na dwór były otworzone. Wiedziałem, że to może być podstęp, ale i tak tam poszedłem, musiałem zaryzykować, inaczej umrę. Oczy mi się zamykały, gdy z trudem do nich doszedłem. Gdy minąłem ich próg, padłem na ziemię i od razu zasnąłem.
~*~
Gdy się obudziłem, była już noc. Nawiedzony dom zniknął, a wraz z nim czyhający na swą ofiarę potwór. Odetchnąłem z ulgą i wstałem ledwo żywy. Wciąż chciało mi się spać. Musiałem jednak wrócić na tereny watahy. I to szybko. Szedłem, zastanawiając się, czemu tak bardzo chce mi się spać. Może przez ten smród? Pewnie ten stwór chciał mnie uśpić, by później mnie zabić. Na szczęście przeżyłem, a jego plan poszedł na marne. Gdy przypomniało mi się, co zobaczyłem w pokoju, przeszły mnie dreszcze. A jeżeli będzie chciał mnie znaleźć? Nie wyglądał na takiego, co odpuszcza i zostawia w spokoju wilki, które zdołały mu uciec. Uciekłem, a i tak bardzo się bałem. Czy to może być prawda? Czy ja oszukałem przeznaczenia? A może śmierć? Nie wiem, ale na pewno coś jeszcze się stanie. To nie koniec moich przygód związanych ze śmiercią.
Gdy wróciłem na tereny, zapomniałem o tym. Od razu poszedłem coś upolować, zjeść i pójść spać. Nie mam zamiaru o tym myśleć...
Nagle poczułem wstrząs, usłyszałem wołanie:
-Obudź się.
Na początku nie zwracałem na nie uwagi, ale gdy zaczęły się nasilać, otworzyłem lekko oczy, była noc, a ja leżałem w jaskini. Czy to wszystko było tylko snem? Chyba tak. Uszczęśliwiony tym, wstałem, by popatrzeć w gwiazdy.

Od Kilima Cha Kifo do Whiltierny

Spałem sobie smacznie, śniąc o tym jak gonie dosyć dużego, pulchnego królika. Niestety ktoś musiał mnie obudzić akurat, gdy miałem go złapać. Otworzyłem lekko oczy, by zobaczyć kto to zrobił. Nie był to żaden wilki, lecz mysz. Myśląc, że się nie obudzę, jadła sobie coś. Była odwrócona do mnie tyłem. Powoli wstałem, starając się, by nie usłyszała mnie. Niestety byłem zbyt blisko, by się to udało. Gryzoń od razu zaczął biec, a ja musiałem go gonić. Chciała tak się bawić, to proszę.
Gdy byłem wystarczająco blisko, skoczyłem i przygniotłem ją do ziemi. Zaczęła strasznie piszczeć. Gdy miałem ją zabić, zobaczyłem niedaleko inną myszkę. Wyglądała podobnie, ale była mniejsza. Wiedziałem, że to może być jej dziecko. Wróciły wspomnienia. Puściłem ją i spuściłem łeb. Przypomniała mi się moja mama. Gryzoń pisnął i pobiegł do swojego dziecka. Szepnąłem:
-Przepraszam...
Nie chcę, by to spotkało tego gryzonia. Odszedłem, nie mogłem tego zrobić. Westchnąłem, chciałbym znaleźć kogoś, kto by mnie pocieszył, kogoś takiego jak moja matka, ale chyba nie istnieje taka osoba. Nie wiem co zrobić. Podobno w watasze jest ktoś, kto zajmuję się takimi rzeczami. Miłością...
Postanowiłem, że może do niej pójdę.
~*~
Szedłem w stronę jaskini, która była. To chyba już 4, którą znalazłem. To musi być ta. Jak nie, to przestane szukać.
Gdy byłem przed wejściem, zapytałem:
-Jest tu ktoś?
-Tak. O co chodzi?- w wejściu pojawiła się wadera.
-Jesteś swatką?
-Tak.
-Pomożesz mi?- spojrzałem na nią błagająco, strasznie mi zależało na jej pomocy.

*Whiltierna?*

Kilima Cha Kifo


Imię : Kilima Cha Kifo
Pseudonim :  Kilima i Kifo. Od kiedy ugryzła go śmierć, nazywają go też Koszmarem czy Śmiercią.
Wiek : 2 lata
Płeć :  Basior
Orientacja :  Heteroseksualny
Charakter :  Zamknięty w sobie basior, który ufa jedynie waderze o imieniu Freya. Nikt inny. Często go dopada furia, przez... Jakby to nazwać. Klątwę? Może tak. Ceni sobie samotność i spokój. Wybuchowy, nerwowy, oschły i wredny. Jedynie dla swoich przyjaciół jest miły i przy nich jest spokojny i opanowany. Uwielbia biegać i skakać. Po prostu sport. Stara się być miły dla członków watahy, ale nie zawsze mu to wychodzi.
Wygląd :   Wysoki, wysportowany o przerażającym wyglądzie. Ma białe, krótkie i szorstkie futro, gdzie tylko na brzuchu, części łap, szyi i grzbietu jest czarna. Pazury ostre i długie. Jego futro zawsze jest poplamione krwią. Pysk Kifo różni się od innych wyglądem. Kły podobnie jak pazury ostre i długie. Język długi i czarny. Ogon jego to tylko kości.
Stanowisko : Grabarz
Rasa : Wilk Śmierci
Moce : Wszystko co związane ze Śmiercią. Nie powiem dokładnie jakie, bo są jego wielką tajemnicą i jedynie podczas furii ich używa.
Partnerka : Zakochany w pewnej waderze
Szczeniaki :   Brak
Rodzina : 
Matka Walera
Nikogo więcej nie zna
Historia :  Wraz z matką żył w chatce na środku pustyni. Dziwnym trafem, trafił na dziwny portal, do którego wpadł i znalazł się tutaj. Spotkał pewną waderę, z którą się zaprzyjaźnił, a potem się w niej zakochał. Pewnego dnia, został ugryziony przez Śmierć i stał się taki...
Właściciel :  Asili.banshee@interia.pl
^